Miejsce wykonania wyroku śmierci na szefie buskiego gestapo przez grupę dywersyjną Armii Krajowej.
Przy Placu Zwycięstwa 14 w Busku-Zdroju znajduje się wyjątkowy punkt na mapie historycznej miasta. To tutaj, w samym centrum, żołnierze Armii Krajowej dokonali jednej z najbardziej spektakularnych akcji likwidacyjnych na terenie lokalnego Obwodu ZWZ-AK – zgładzili Maxa Petera, nazywanego „katem powiatu buskiego”.
Kim był Max Peter?
Max Peter był funkcjonariuszem niemieckiej policji bezpieczeństwa (Sicherheitspolizei) i symbolem okrutnego terroru, który przeniesiono do Buska-Zdroju latem 1943 roku. Wcześniej brał udział m.in. w likwidacji getta w Ostrowcu Świętokrzyskim. W Busku szybko dał się poznać jako wyjątkowy sadysta. Osobiście torturował więźniów podczas przesłuchań i był głównym wykonawcą masowych egzekucji w Lesie Wełeckim oraz w willi dr. Byrkowskiego. Z powodu jego bezwzględności Wojskowy Sąd Specjalny wydał na niego wyrok śmierci.
Przebieg akcji dywersyjnej
Rozkaz likwidacji gestapowca wydał w marcu 1944 roku komendant Obwodu AK, mjr Wacław Ćmakowski ps. „Srogi”. Ze względu na dużą ostrożność Niemca i trudne warunki (m.in. obecność licznych garnizonów wojskowych w uzdrowisku), pierwsze próby podjęte w czerwcu oraz na początku lipca nie powiodły się – jedna z nich została odwołana przez dowództwo w ostatniej chwili z obawy o życie cywilów wychodzących z kościoła.
Ostateczny i udany zamach przeprowadzono w środę, 12 lipca 1944 roku o godzinie 9:30 (choć oficjalna tablica i dokumenty niemieckie błędnie podają datę 11 lipca). Wywiad AK śledził każdy ruch celu. Gdy Peter wraz z innym gestapowcem, Kühnem, wracał z kąpieli siarkowych i przechodził przez rynek, łącznicy przekazali sobie łańcuch sygnałów.
Głównymi wykonawcami wyroku byli Piotr Pałys ps. „Kruk” oraz Jan Grochowski ps. „Śmietana”. Zamachowcy otworzyli ogień w parku na rynku. Ranny Peter próbował uciekać w stronę pobliskiej spółdzielni, jednak tuż przed wejściem został trafiony w głowę przez „Kruka”, a następnie dobity przez „Śmietanę”. Drugi Niemiec, Kühn, zdołał uciec ranny. Stacjonujący w pobliżu inni niemieccy żołnierze byli tak zaskoczeni, że schronili się na poczcie i nie podjęli walki. Grupa likwidacyjna AK wycofała się z miasta bez strat własnych.
Tragiczny odwet i pamięć
Udany zamach wywołał wściekłość okupantów. Niemcy otoczyli miasto i przeprowadzili masowe aresztowania. Tydzień później, 19 lipca 1944 roku, w Lesie Wełeckim rozstrzelano w ramach odwetu 29 zakładników.
Dziś o tych dramatycznych wydarzeniach przypomina tablica pamiątkowa wmurowana w miejscu akcji. Stanowi ona dowód odwagi polskiego podziemia oraz przestrogę przed bezkarnością zbrodniarzy.
English